Bloog Wirtualna Polska
Są 1 243 393 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Chmielewska i Machulski

piątek, 01 listopada 2013 18:31

W końcu muszę znaleźć te listy. Będę miała więcej czasu jesiennego, zimowego... Potem wygram w totka, napiszę bestseller lub zrobię cokolwiek, byle dobrze płatnego, jak zwykle.

Długi leniwy dzień, pogoda dziś dopasowała się do święta, a wczoraj było tak pięknie. Larwak zabrał mnie na długi spacer, na huśtawce radośnie rechotał, strasząc kaczki nas stawkiem. W zielonej torbie przytaszczyliśmy 2 dynie, zupa dobra wyszła. Larwak jej nie tknął dziś, darł paszczę, poszedł spać głodny, Pędrak liczył łyżki - może z 5 zjadł. Poczwarny za dużo nie mówił. Może ta zupa smakowała tylko mnie, cóż... Nigelą nie zostanę, mam za mały biust.

Zapaliliśmy znicz, tylko jeden, intensywnie zielony, wiosenny. Dotychczas kupowaliśmy czerwone, babci zapalałam niebieskie. Na małym osiedlowym cmentarzu odwiedziliśmy dziadków Poczwarnego, Babcia przekazuje nasze pozdrowienia wszystkim, o których pamiętamy. Moim babciom, Werce (dla niewtajemniczonych http://blogowanko.bloog.pl/), Chmielewskiej...

Ku pamięci - czytam teraz wszystko, nie czerwone, ale jak leci, co lepsze fragmenty. Przy upiornym legacie naszła mnie refleksja - dlaczego Machulski nie zrobił żadnej ekranizacji Chmielewskiej? Bo zakładam, że Bareja po prostu nie zdążył.

Poczwarny brzdąka - stroi gitarę, Larwak nadzoruje, Pędrak zmęczony długim spacerem na cmentarz gapi się na bajkę. Uciekłam na chwilę. Dosiu - gdzie jesteś? muszę Cię znaleźć w tej ogromnej przestrzeni.


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (94) | dodaj komentarz

lenistwo zimowe

piątek, 15 lutego 2013 22:31

Coś mi czasem chodzi po nieumytej czaszce. Żadne zwierzątko. Myśli nieuczesane. Coś mi czasem kiełkuje - jak zwątpieniem nie zaleję może i urośnie. Nie w tej epoce jestem chyba:) marudzę jak stara panna na wydaniu, tu i teraz, bo mi żal tych bab z kopy jaj, sadów, lasów, przetworów, haftowanych serwet i monogramów na gaciach...

Zimowa depresja, tyle rzeczy wydaje mi się bez sensu, z własną pracą na czele. Naczytałam się książek i doszłam do wniosku, że chciałbym być hrabiną:) hahahaha taką z końca XIX w. początku XX, bo potem to już słabo było. Majątek mógł przepaść. W sumie podobno przepadł - te młyny za wschodnią granicą zostały...

Podobno drogą do sukcesu jest robienie tego, co się kocha, no chociaż bardzo lubi. Do sukcesu i do szczęścia. To pierwsze może dać pieniądze, drugie dobre samopoczucie. Nudna jestem, Mało rzeczy lubię robić. Za czytanie książek, choć mi samopoczucie poprawia, nikt nie płaci. Lubię sobie pojeść, odpocząć w uzdrowisku, nie spieszyć się nigdzie. Lubię dom, nie znoszę prasować, czasem postać w kuchni, bez pośpiechu, dla siebie, ale o ile przyjemniej byłoby mieć własną kucharkę, ech... i te własne ogrody, sady, przetwory. Powidła maminej roboty wykańczam na śniadanie. Szczęśliwi, którzy w pracy czują się dobrze.

Naczytałam się książek, myśli nieuczesane tupią, jutro zagram w totka, muszę znaleźć listy babci... poszukać korzeni, choć nie wiem, czy nadadzą sens codzienności.


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (32) | dodaj komentarz

szybka jesień

piątek, 14 września 2012 23:00

Zakwas mi zdechł. Wakacyjnie przerwę mu dalam i wziął się i spleśniał. A miałam ochotę na chleb z masłem.

Gospodarka moja leży odłogiem. W tym miesiącu Grecja. Przedszkole się zaczęło, wszystko się zaczęło dziać tak szybko - rany, ja chcę przecież slow! A ostatnio tyle rzeczy robię w locie, tyle chcę zrobić, a nie robię jeszcze więcej. Stara śpiewka:)

Z sukcesów - naprawiłam stare chińskie pióro! Wywaliłam stary szary płaszcz, kupiłam nowy (nie-nowy) czerwony. Miesiąc bez wizyty w szmaciarni jest stracony. Pędrak ma za to gacie droższe niż

ja sobie chyba kiedykolwiek kupiłam...hmmmm i nie mam na myśli wypasionej pieluszki, bo już nie używa.

Dosiu! miód w użyciu u nas, bijemy w katary i inne gady. Na codzień cukier brązowy na wierzchu stoi. Dokonaliśmy z Poczwarnym odkrycia skarbu. Skarb dobry na wolne (w sensie nie pospieszne i nie zajęte) wieczory - piwo grzane z miodem, imbirem i cynamonem. Matko! a ja się tyle lat katowalam mlekiem...bleeeeeeeeeee


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (13) | dodaj komentarz

zapomniany wpis...

piątek, 14 września 2012 22:38

Dlaczego kupuję książki?

 

Zrobiłam porządek w swoich książkach - około 130 do wylotu, może kilka mniej może więcej, bo policzyłam za późno. Kawał pustych półek. Kilka czytadeł i ta cała reszta - jeszcze ze studiów. Przecież i tak nie będę tego czytać. Pędrakom zostawiłam Twaina i stare wydania Szklarskiego, Ania z Zielonego Wzgórza musiała wyjechać - jak się uprą to sobie pożyczą:)

 

Zostało miejsce na półce. Postawię pudło z niciami (brzmi mi lepiej niż z nićmi, które bywają grube i czasem coś jest nimi szyte), kask rowerowy Pędraka, misie wymagające pomocy medycznej, których wyrzucić nie mogę bo nie należą do mnie iiiiiiiii porządków nie widać.

 

Poczwarny miał urodziny. Tortów nie piekę, gości z takiej okazji nie miewamy, imprez nie robimy - wyjątkiem są nocne przyjęcia niespodzianki organizowane co 3 dni przez Larwaka.

Urodziny to znakomity pretekst, żeby zrobić przyjemność - sobie i innym. Kupiłam Poczwarnemu książkę, Pędrakowi też, a sobie dwie:) jak przyjemność to przyjemność.

Na pustej półce przybyło 4. Dlaczego?

Książka dla Pędraka to druga w tym roku, którą kupiłam - resztę dostał od dziadków, cioć i wujków.

Poczwarny dostał prezent. Czyta w autobusie, na szczęście książka ma miękką okładkę. Nie uwiera w plecy:)


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (15) | dodaj komentarz

Powszedni taki

czwartek, 12 lipca 2012 14:59

Firankę tę podartą trzeba w końcu wyrzucić.

Kotlety usmażyć na obiad dla Poczwarnego.

Pranie poskładać. Nastawić kolejną porcję.

Skończyć sprzątać łazienkę....

 

Ach, nie ma to jak dowalić z grubej rury, a potem, stopniowo dozować napięcie, Hitchock czy King, byle się działo. No to się przecież dzieje! domowo! planów więcej niż doba ma godzin.

W końcu trzeba się nauczyć szyć! Pędrak załatwia spodnie w trybie ekspresowym. Larwiątko kochane urządza przyjęcia niespodzianki - dla rodziców po północy, wielce zdziwiony, że nikt nie chce się bawić. Impreza oznacza kolejną zmianę - pieluszki. Trzeba uszyć kolejne, bo lipiec nie służy praniu (czy praniowi) memu, słońca skąpi, deszczem pluje.

Chleb uważam za nauczony - własnej roboty z masłem lub świeżym dżemem truskawkowym. Jakoś tak lepiej mi się zrobiło jak podłogę w kuchni umyłam. Pewnie endorfiny.

To dla Ciebie Dosiu! do napoju gościnnego.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (15) | dodaj komentarz

Dosiu!

wtorek, 19 czerwca 2012 22:11

Książka - tytuł sprawdziłam - mnie powaliła. Mam podstawy sadzić, że zrozumiałabym z niej tylko numerację stron... :) Biologia skończyła mi się w podstawówce.

Ostatnio, w ramach poczwarnego zamóżdżania, czytałam taką jedną (właśnie sobie przypomniałam, że mam na blogu dział książkarnią zwany - czas uzupełnić) dla ochłody, choć upałów u nas nie ma, dla rozrywki, dla odpoczynku od kupek i całej reszty, taki tam romans w zimowej scenerii, co to pan poznaje panią podczas podróży pociągiem i po wielu perypetiach przeróżnych następuje coś tak jakby happy end. Dodam tylko, że te perypetie to i polityczne i rodzinne, a wszystko jeszcze z fizyką w tle, która u mnie na poziomie mniej więcej wspomnianej wcześniej biologii.

Kto zgadnie co to za książka?

 

Dosiu, nie tęsknię za pracą swoją, ja wciąż szukam ideału:) żeby się nie narobić a zarobić:) a przynajmniej żeby robić coś co się lubi, ot co. Zazdroszczę tym, którzy robią coś z pasją. i tak naprawdę to bardzo się boję powrotu - do kieratu całodniowego, kiedy nie ma czasu na nic. Praca z dojazdem to 10 godzin, zakupy, obiad, pranie, inne domowe duperele, te codzienne i dupa blada. Kiedy żyć? a jak pędraki pójdą do szkoły to będą siedzieć w świetlicy aż nie wrócę z tej pracy...

Miałam po prostu szczęście w dzieciństwie - babcię i rodziców, którzy pracowali na zmiany. Nie wiem co to przedszkole i świetlica po lekcjach.

 

U poczwarnych dzień jak co dzień.

- Tato, tato, odsuń się! ja gola strzelam!

 

W nocy burza była, spaliśmy mocno. Poczwarny na elfy polował - romantycznie porwał firankę.

 

A z innej beczki - ślinię się bardzo na piękne szmatki. Łatki z nich zbyt piękne by były:) ale jak tylko Larwak przestanie być tak bardzo wszędzie, może kiedyś uszyję sobie poduszkę:) albo narzutę taką wielką, albo chociaż coś malutkiego, no....

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

MINI

piątek, 08 czerwca 2012 21:38

Mam problemy z wyrażeniem myśli, może więcej, z wyrażaniem nawet. Tyle ich mi się po czaszce miota a tak marnie mi idzie sformułowanie, napisanie, wypowiedzenie. I ja kiedyś książki chciałam pisać! hahahahaha

Cieszę się bardzo, że pamiętacie o mnie! Wstawiam fotki:) artyzm też mi siada ostatnio, no i aparat staruszek ledwo zipie, kuleje po bliskim spotkaniu z Pędrakiem zeszłej wiosny. Larwiątko i tak ma większy talent. Jest wszędzie... to model szybko zmieniający miejsce pobytu i na dodatek niosąc takiego ma się gwarancję, że razem niesie się jakiś element mieszkania Poczwarnych.

Będę nudna - dni mijają na łapaniu Larwiątka i dyskusjach z Pędrakiem.

- Dzień dobry! Jak się spało mój synu?

- Koko koko, euro spoko! (melodia tradycyjna)

-?!

Poczwarni kibicami nie są. Jedyną rzeczą, której z tej okazji mi się zachciało to biało-czerwone świństwo do żarcia, kiedy dzieci śpią - okolicznościowe ptasie mleczko. Pędrak lubi melodie - ta mu się najwyraźniej spodobała.

 

- Ja chcę iść do pracy!

- A co tam będziesz robić?

- Pracować! bo praca jest mądra!

Niby jest, ale jej nie ma, choć po ostatnich przemyśleniach to nie mądrej pragnę, a głupiej. Bo praca jest - od zaraz na cały etat, ale Larwak jeszcze za mały na oddanie go w obce opiekuńcze ręce, a Pędrak nie jest mile widziany w najbliższych publicznych przedszkolach. Pomijam, że jakbym chciała szukać dla nich prywatnej opieki to do pracy wracać się nie opłaca...

To głupiej szukam! O! takiej co to pozwoli Robaczki doglądać i dorobić choć trochę.

Ostatnio jestem mini - z konieczności przede wszystkim, a z przekonania coraz mocniej chyba, choć nie zawsze mi wychodzi. Nogi mam za krótkie i za grube - nie o brak spódniczki chodzi:)

MINIMALIZM - nie kupuję tego co niepotrzebne (staram się)

MINIMALIZM - pozbywam się tego co zbędne

MINIMALIZM - staram się oszczędzać czas, nie tracić sił, energii na zbędności, męczydusze i inne bezsensy

MINIMALIZM - slow - ach nie spieszyć się wcale

właśnie tak

 


Podziel się
oceń
1
1

komentarze (21) | dodaj komentarz

jestem

piątek, 02 marca 2012 23:24

No to ponad rok! Ale wciąż jestem... Poczwarą:) kiepsko coś ten motyl się wykluwa:)

Pędrak rośnie, Larwiątko też – idę nakarmić młodsze...

jak nie zapomnę to wrócę, tu do Was, koniecznie:)

stęskniłam się nieco, Dosiu, cukier i miód obok siebie stoją

 

Zmieniło się niewiele i tak dużo zarazem. Larwiątko i Pędrak w zestawie są dość czasochłonni, pracy nawet na pół etatu nie ma, ciągle szukam pomysłu, tylko i aż, bo czasu tak mało teraz ale kiedyś będzie więcej. Pędrak do przedszkola pójdzie, jak się dostanie.

 

Na wspomnienia mnie wzięło. Kiepski film z Abbą leciał:) ale nawet fałszowane przez Bonda i pana Darcy'ego piosenki łezkę wycisnęły. Stara poczwara ze mnie, oj stara:)

Było minęło, życie sobie trwa, ale czasem mi żal, że nie mam dwudziestu lat. Na szczęście tylko czasem... Myślę wtedy o starych znajomych, przyjaciółmi byli kiedyś, bo teraz ich nie ma, nie tęsknię, myślę, co mogą robić, gdzie są.... wspominam piwo w szuwarach, niedzielną kawę, imprezy do rana.

 

Larwa nażarta:)

Zapatrzyłam się na bluzki do karmienia – wrócilam z tych szuwar:)


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (14) | dodaj komentarz

może...

piątek, 07 stycznia 2011 22:52

Spać mi się chceeeeee...

poczwarnieeeee

czekam na Poczwarnego, Pędrak przeziębiony, ale śpi na szczęście. Trochę pracy do pracy zrobiłam, poczytałam co się na świecie dzieje – takim małym, nie tym wielkim. I zajrzałam do własnego archiwum. 4 lata temu chciałam tyle zmienić. Hahahahaha

Praca wciąż ta sama, nawet marzenia jakieś takie nieokreślone, sklęsły wobec poczwarnej codzienności. Doceniam to co mam – bo mogę pracować w domu na pół etatu za małe pieniądze – ale w końcu za pół roku Larwa będzie, Pędraka nie chcę do żłobka pakować (i tak nas nie stać bo tylko prywatnie) – jak najdłużej w domu – jeszcze się nachodzi – do przedszkola, szkół. Teraz najważniejszy nasz wspólny czas, tym bardziej, że niedługo będzie starszym bratem.

Młode odchowam – może coś wymyślę, w końcu. Na razie – byle do jutra:) byle się wyspać, odpocząć nieco, odetchnąć na chwilę od Pędrakowego wszędobylstwa, no i byle na papu i łachy było. Może marzenia mi dorosną, może inne się wyklują. Może w totka wygram i kilka trosk odpadnie...

Może mi się przyśni – pomysł na własny biznes:)


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (20) | dodaj komentarz

już zima

wtorek, 30 listopada 2010 13:48

 

Zgubiłam jesień w tym roku, nawet zdjęć mało, prawie wcale jak na Poczwarnych przystało. Pędrak dobrał się do aparatu – biedak ledwie żyje – aparat, Pędrak wciąż pełen energii. W przyszłym roku na nowy trzeba uzbierać. A na razie domowa skarbonka – puszka po amberku naturalnym – pustką klekoce.

Lato było piękne – Pędrak nawdychał się górskiego powietrza, Poczwarny odpoczął, Poczwara zebrała siły do pracy. W sumie to może nie tyle siły co chęć. W grudniu jakoś ruszy większą parą ta poczwarna praca – a dziś jakoś mi leniwie, na święta czekam, nietłukące ozdoby z kartonu czas wyjąć.

Mam jeszcze półroczny abonament na lenistwo – jak mi się nie chce, to nie chce i już. Rozgrzeszam wszelkie zachcianki – szczególnie te kiszone. No i wyspać się trzeba na zapas... Potem Larwa da nam się we znaki.

I znowu zgubię którąś porę roku...

 

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


Licznik odwiedzin:  356 783  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

Zobowiązanie dla mnie, że będę intensywnie szukać aż znajdę – coś więcej niż tylko nową pracę, czy nowe zajęcie....

O mnie

POCZWARKA - to kolejne stadium rozwoju motyla. Z pozoru można uznać ją za martwy organizm, tymczasem we wnętrzu formuje się dorosły motyl. Gąsienice motyli dziennych przed przepoczwarzeniem najczęściej opuszczają roślinę żywicielkę i wyszukują odpowiednie miejsce....Powstaje dorosły owad – imago. (WIKIPEDIA) Szukam swojego miejsca.... w życiu....Chcę rozwinąć skrzydła!

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Ogłoszenia